XVII Żeglarski Rajd Lekarzy Mazury 2016





Maj to miesiąc wyprawy łódzkich lekarzy-żeglarzy na Wielkie Jeziora Mazurskie. W tym roku w porcie w Kietlicach zacumowało w czwartek 19 maja dwadzieścia jachtów. Tradycyjnie oprócz łódzkich załóg były dwie z Wielunia, z zaprzyjaźnionego Klubu Żeglarskiego SZANTA oraz trzy łódki z Częstochowy. Na szczęście nie sprawdziły się prognozy pogody. Miało być chłodno – 14 stopni i deszczowo, a tymczasem było ponad dwadzieścia stopni, żadnych opadów i przez cztery dni żeglarska pogoda: słońce i wiatr. Tradycją naszych regat często bywa słaby wiatr w dniu regat, czyli w piątek. Tym razem naszemu ściganiu po jeziorach Mamry i Święcajty towarzyszył wiatr minimum trzy stopnie w skali Beauforta. Trasę wyścigu, jak zwykle, przygotował Wojciech Retkiewicz. Rywalizacja, jak zawsze była bardzo zacięta, na co dzień jesteśmy przyjaciółmi, ale w dniu regat nie ma litości dla przeciwników. Stawka bardzo zmieniała się na trasie, ci którzy byli pierwsi na starcie niekoniecznie byli pierwsi na mecie. Ważnym dla układu jachtów miejscem było dwukrotnie przejście przesmyku z Mamrów na Święcajty i z powrotem. Duże znaczenie dla końcowej klasyfikacji było również podjęcie przez część załóg ryzyka przejścia pomiędzy znakami kardynalnymi. Dodajmy od razu, że taką decyzję podjęły jachty, a właściwie ich sternicy, którzy przekroczyli linię mety na trzech pierwszych miejscach. Jak pierwszy przypłynął jacht pod dowództwem Piotr Tume – Antlia 27 – La Graszka. Piotr wygrał regaty po raz drugi z rzędu i pewnie zmierza ku zdobyciu przechodniego pucharu na własność. Zgodnie z regulaminem naszego Klubu Żeglarskiego SZKWAŁ, sternik, który trzykrotnie wygrywa regaty, otrzymuje przychodni puchar na własność. Do tej pory jako jedyny dokonał tej sztuki Andrzej Jędrzejczak. Niestety Andrzej przegrał walkę ze śmiertelną chorobą i tydzień przed regatami pożegnaliśmy Go na cmentarzu na ul.Szczecińskiej. Drugie miejsce zajęła załoga pod dowództwem Tadeusza Trandy – Antila 27 o wdzięcznej nazwie Krwawa Mary. Trzecie miejsce na podium zajęła załoga piszącego te słowa, z powodów losowych w mocno zmienionym składzie, ale za to z Panem Prezesem Grzegorzem Mazurem. Pan Prezes nie posiadał się ze szczęścia, że po zaciętej walce po raz pierwszy w historii Jego uczestnictwa w naszych regatach był członkiem załogi, która stanęła „na pudle”. Przed rozpoczęciem wieczoru Kapitańskiego – ogłoszeniem wyników i rozdaniem nagród, miała miejsce wzruszająca scena: na wodę zostały puszczone dwa wianki z płonącymi świecami, na pamiątkę tych których z nami w tym roku już nie było: mojej Żony Bożeny i wspomnianego wyżej Andrzeja Jędrzejczaka. Spotkanie przy ognisku i „szantowanie” trwało prawie do białego rana. Sobotni wieczór załogi spędziły na swoich ulubionych biwakach. Prawie połowa z dwudziestu jachtów spotkała się w uroczym Zimnym Kącie. A za rok – kolejne, osiemnaste regaty, tym razem na jeziorach południowych.

Komandor Klubu Żeglarskiego SZKWAŁ

Ryszard Golański